Dzisiejsza szkoła budzi lęk, nieposłuszeństwo uczniów i brak szacunku do nauczycieli obrastają już powoli legendą. Mamy na korytarzach dziewczyny w butach na obcasach, kolorowe sznurówki i pełen makijaż, na lekcjach gumę do żucia, telefon komórkowy pod ławką, jeden zeszyt do wszystkiego i uczniów, którzy otwarcie drwią z nauczycieli, ponieważ uważają ich za sfrustrowanych nieudaczników z niską pensją. Ideał sięgnął bruku?
Kiedy to się stało, w którym momencie młodzież zaczęła się przeobrażać? Gdzie szukać przyczyny tych zmian? Na samym początku trzeba się uczciwie i głęboko zastanowić, w jakim punkcie znajdujemy się obecnie jako społeczeństwo. Jakie siły kształtują oblicze współczesnego świata i tym samym, co ma największy wpływ na dorastającego człowieka.
Refleksja socjologiczna
Witajcie zatem w ponowoczenym świecie, w społeczeństwie po kapitalistycznej transformacji. Cała rzeczywistość jest kreowana i tworzona przez trzy główne siły: konsumpcjonizm, mass-mediatyzację kultury i rozrywki oraz powszechną informatyzację społeczeństwa. Jak to się przekłada na pedagogiczne realia? Nasi uczniowie żyją w zupełnie innym świecie niż my. Każde z tych zjawisk miało wpływ na ich dorastanie i kształtowanie się ich postaw:
Konsumpcjonizm: po co ma się tego uczyć? To mi się do niczego nie przyda! Nie ma nic przyjemnego w nauce, więc po co mam tracić na nią czas?
Mediatyzacja: nie mam czasu, oglądam seriale, filmy, teledyski i programy rozrywkowe. Telewizja jest dużo ciekawsza od nauki.
Informatyzacja: biblioteka? Po co, a nie ma tego w Internecie? Odrabianie pracy domowej? Nic prostszego! Wyszukaj, a potem kopiuj-wklej. Ewentualnie przepisz, jeśli nauczyciel stara się być cwany i zabrania przynoszenia wydruków na lekcję.
Świat naszych uczniów to świat zdominowany przez telewizję i Internet. To świat wielkich centrów handlowych, gdzie wszystko można sobie kupić. To świat zdominowany przez wielkie koncerny, które poprzez reklamę i innego rodzaju oddziaływania tworzą ich potrzeby, podsuwając im wzorce do bezwiednego naśladowania.
Refleksja obyczajowa
Konsumpcjonizm wykształcił w ludziach i bardzo pielęgnuje postawę narcystyczną. Ważny jestem ja i moje potrzeby. Świat współczesny oferuje ich natychmiastowe zaspokojenie, wszystko jest na wyciągnięcie ręki, o ile w portfelu są pieniądze, którymi można za to zapłacić. Łatwość spełniania zachcianek, często jest mylona przez młodzież z osiąganiem celów. Cel, wymaga wysiłku, zachcianka najczęściej tylko środków do jej zdobycia. Człowiek wychowany w kulturze, kiedy chcieć równa się mieć, przyzwyczaja się do łatwości z jaką mu to przychodzi. Będzie unikał natomiast wszystkiego, co wymaga od niego wysiłku, co sprawia trudność, ponieważ to powoduje doznanie przykrości. Żyjemy w kulturze, która oducza nas negatywnych emocji, tworzy iluzję doskonałego świata zabawy i rozrywki, gdzie szczęśliwi ludzie odnoszą same sukcesy. Najłatwiej temu złudzeniu ulegają ludzie, którzy nie zdążyli jeszcze wykształcić swojego świata wartości i nie potrafią formułować opinii. Pamiętajmy zatem, ze każdy nasz uczeń codziennie poddawany jest tej presji: bycia fajnym, dobrze ubranym, wyjątkowym i odnoszącym sukcesy. Jak osiągnąć taki uczniowski sukces według reguł współczesnego świata?
Znajomi to podstawa. Im więcej tym lepiej
Witajcie w świecie ucznia. Jest to świat komunikatorów, kont, awatarów i smsów. Współcześni uczniowie są wpatrzeni w swoje ja, w swoje odbicie w różnych portalach społecznościowych. W ponowoczesnym świecie gramy w szarady tożsamości i profili, mnożymy swoje osobowości, stwarzamy mnóstwo swoich wizerunków i śledzimy ich popularność. Posiadanie, aktualizowanie i kreowanie siebie w bezliku kont na serwisach internetowych pochłania wiele uczniowskiej energii. Szukają oni potwierdzenia swojej osobowości i sami udzielają poparcia innym poprzez komentowanie i ocenianie ich zachowań na tych portalach. Mój profil to moje drugie ja. Dbam o niego, poprzez niego wyrażam siebie. To tutaj, w Internecie buduje się poczucie własnej wartości. To tutaj ustala się co jest cool i trendy. Tą drogą, za pomocą nowego, ikonicznego języka – za pomoca emotikonów – wyraża się swoje uczucia, to tutaj buduje się relacje z innymi i ją podtrzymuje.
Paranoja popularności
Niepokojące są jednak wyznaczniki popularności wśród młodzieży. Tą rzeczywistością rządzą prawa rynku medialnego – sprzedaje się to, co jest sensacją. Żeby być atrakcyjnym trzeba zamieszczać zdjęcia i informacje o treściach nie do końca dozwolonych, o treściach uważanych za przynależne do świata dorosłych. Te zakresy tematyczne, to głównie imprezy, alkohol, różnego rodzaju manifestowanie bycia w związku, przynależność do zorganizowanej grupy czy zdjęcia utrzymane w konwencji erotycznej. Takie promowanie siebie zastąpiło dawniejsze przechwałki, zjawisko skądinąd bardzo naturalne i nieszkodliwe „a mój tata kupił nowego Mercedesa, a moja ciocia ma dom w Ameryce”. Tutaj te treści nie dość, ze nic nie mają z tego niewinnego, dziecinnego, słownego autoafirmowania się, to dodatkowo są utrwalone, śledzone przez setki osób i przypominają rywalizację w rankingu popularności. Rywalizacja ta dotyczy jednak groźnych i podejrzanych moralnie obszarów. Nie jest moją intencją uderzanie w wysokie tony, ale nie można lekceważyć faktu, ze to właśnie w Internecie utrwalają się pewne wzorce zachowań, które następnie przenoszone są do świata rzeczywistego. I trzeba zwracać uwagę, jeśli akceptacje zyskują zachowania, które promują postawy szkodliwe, choć niejednokrotnie są one nieprzemyślane i wynikają tylko z chęci zaimponowania grupie rówieśniczej. Groźne są standardy, które ta grupa wyznacza i ci, którzy je naśladują i powielają.
Wujek Google i ciocia Wikipedia. Życie po rewolucji technologicznej.
Dominacja Internetu przekłada się również na inne obszary aktywności młodzieży. Szukanie informacji, wymagające kiedyś wysiłku i czasu dziś jest łatwe i niezróżnicowane. Uczniowie na jakikolwiek zadany temat informacji będą szukać w Internecie. Jedni są sprawniejsi i potrafią docierać do tekstów źródłowych, które posiadają pewną wartość, inni zadowalają się Wikipedią i popularnymi portalami oferującymi ściągi i opracowania. Niejednokrotnie uczniowie w ogóle nie czytają i nie przyswajają treści, które kopiują bądź przepisują. Dostęp do informacji staje się ułatwiony, uproszczony i niestety bezkrytyczny.
poszkole.pl
Kolejna część życia ucznia, to jest czas wolny po lekcjach, w idealnym świecie przeznaczony na wypoczynek, rekreację i naukę. Poszkole.pl to nazwa popularnego serwisu dla młodych ludzi. Widzimy więc, ze Internet robi wszystko, by zwrócić na siebie uwagę młodych ludzi i zająć im czas, czyniąc ich bezradnymi w świecie bez komputerów, świecie nie zapośredniczonym przez Internet. Informacji szukają w Internecie, tam tez szukają rozrywki. Rozrywki, dodajmy uproszczonej i podanej w obrazach. Jeśli pojawia się krótki tekst, to powinien on być śmieszny i zrozumiały dla wszystkich. I tak powoli wszystko się upraszcza i banalizuje. Trudniejsze treści stają się nieprzyswajalne, a treść nauczania nieatrakcyjna. Nie dziwmy się więc, że nasi popkulturowi uczniowie są niewyspani i znudzeni, kiedy zaczynamy kolejną lekcję.
Chciałabym zaznaczyć, ze zdaję sobie sprawę, ze ten tekst dotyczy głównie młodzieży wielkomiejskiej, średnio i dobrze sytuowanej z dostępem do Internetu i telewizji. W innych warunkach, te procesy będą przebiegały w łagodniejszej formie, ale myślę, ze ich charakter pozostanie ten sam, zgodny z ogólnym kierunkiem przemian naszego społeczeństwa.
Co dalej?
Obecnie jesteśmy świadkami jednej z najcichszych i najmniej krwawych rewolucji, ale kto wie czy jej skutki, nie będą najgorsze w całej historii zachodniej cywilizacji, ponieważ, w pesymistycznym scenariuszu, doprowadzą życie do banalizacji, kulturę, jak mawiał Witkacy, do „zbydlęcenia”, a ludzi do wytworzenia się grupy zadowolonych z siebie, bezrefleksyjnych i bezwolnych konsumentów. Jak zatem stawić czoła tej trzygłowej hydrze konsumpcjonizmu, mass-mediatyzacji i technologizacji społeczeństwa? Jak ratować młodzież z jej szponów, jak wydostać się z tego trójkąta bermudzkiego, który spłyca i banalizuje świat dotychczasowych wartości gwarantujących ład społeczny?
Trzeba się jednak najpierw zastanowić, czy na pewno ktoś potrzebuje ratunku? Może tego mitycznego potwora trzeba oswoić, a nową przestrzeń zaakceptować i przedefiniować wartości, przełożyć je na nowy język?..
Tekst pochodzi z portalu edusiec.pl











