NK FB Twitter Wordpress Edusieć Blip Google Plus
ISO 9001:2008 AP Edukacja

Odwiedź strony oddziałów

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze oferty na skrzynkę pocztową podaj swój adres e-mail:

oraz oddział którym jesteś zainteresowany

Polecane kursy

Prawdziwe kary za wirtualne zbrodnie. Czego prawo zabrania w Internecie.

data dodania: 2011-05-11

Liczba użytkowników Internetu wzrasta z roku na rok, i trudno dziś znaleźć kogoś, kto nie ma na co dzień w domu, pracy czy szkole do czynienia z siecią. Wraz z popularyzacją Internetu i jego komercjalizacją, wzrosła liczba usług oferowanych jego użytkownikom, takich jak szeroko rozumiana bankowość elektroniczna, handel, poczta, telewizja i radio internetowe. Wszystkie czynią nasze życie łatwiejszym, dzięki nim oszczędzamy czas, pieniądze i możemy załatwić wiele rzeczy nie ruszając się na krok od komputera. Jednak oprócz wielu dobrodziejstw i usprawnień, jakie proponuje ludziom Internet, musimy być świadomi również licznych zagrożeń i niebezpieczeństw, z jakimi możemy się zetknąć w sieci. 

Warto zgłębić kwestię przestępczości internetowej z dwóch powodów. Po pierwsze, by móc uchronić się przed staniem się ofiarą internetowych oszustów, oraz wiedzieć kiedy należy wzmóc czujność i w jakich sytuacjach możemy się zgłosić po pomoc do organów ścigania. Po drugie, by mimowolnie nie stać się osobą, która Internet wykorzystuje niezgodnie z prawem, a za swoje wirtualne wykroczenia może zostać całkiem realnie pociągnięta do odpowiedzialności.


Prawa autorskie – przywłaszczanie cudzej własności intelektualnej

Najnowsze badania D-Link Technology Trend obrazują podejście Polaków do zjawiska internetowego piractwa, czyli ściągania z Internetu książek, filmów, muzyki czy programów objętych prawami autorskimi. Wyniki nie są zaskakujące, biorąc pod uwagę na przykład skalę problemu plagiatów na uczelniach. Ogólnie rzecz ujmując można uznać, że Polacy postrzegają przywłaszczanie cudzej własności intelektualnej za społecznie akceptowalne. Tylko 21% Polaków uważa bezpłatne ściąganie utworów objętych prawami autorskimi za naganne. 
Aż 36% Polaków nie widzi w tym nic złego, a 44% nie ma na ten temat wyrobionej opinii. Jeszcze bardziej radykalne wyniki prezentują badania Sztabu Antypirackiego, zawarte w Raporcie Antypirackim: 76% internautów akceptuje piractwo, a 55% ich opinii na temat piractwa wyraża poparcie dla tego procederu lub zawiera linki do nielegalnego oprogramowania lub multimediów. 

Oczywiście nie da się zaprzeczyć, że kamieniem węgielnym Internetu było przekazywanie sobie informacji, idei, pomysłów, wiadomości bez dążenia do zarabiania na tym. Istnieje więc ciągle silne przekonanie, że Internet powinien być darmowy – usługi w nim dostępne powinny być dostępne za darmo, podłączenie do sieci możliwie tanie, a działalność komercyjna silnie ograniczona. Usługi internetowe i pierwsze oprogramowanie powstawały na uczelniach i były umieszczane w sieci bezpłatnie. Dziś ulega to zmianie, głównie dlatego, że wiele osób dostrzegło wielkie możliwości zarabiania na udostępnianiu w Internecie różnego rodzaju usług.

Z sieci kradniemy nie tylko muzykę czy filmy. Przywłaszczamy sobie też cudze artykuły – w całości, lub dokonujemy kompilacji z fragmentów tekstów innych autorów, podpisując je swoim nazwiskiem, z pominięciem stosownych przypisów i informacji o cytatach. I nie mamy z tego powodu nawet poczucia winy. Po części dlatego, że uważamy że wielkie koncerny i bogaci artyści i tak pławią się w luksusie, więc jedna „mp trójka” nie zrobi im wielkiej różnicy.
A co z tajemniczymi, anonimowymi naukowcami, badaczami umieszczającymi wyniki swojej pracy w Internecie w celach edukacyjnych, dla dobra innych? Oni przecież nie są na usługach pazernych firm fonograficznych i doprawdy, nie jest tajemnicą, że pracownicy naukowi nie zarabiają kroci. Dlaczego są więc okradani? Zapewne dlatego, że w sieci nie mamy poczucia ich fizycznej, realnej obecności. Kopiując kilka zdań czyjejś twórczości nie czujemy się jak złodziej w tramwaju wyciągający portfel z cudzej kieszeni. Autor, nawet jeśli znamy jego imię i nazwisko, jest wciąż tylko mglistym pojęciem z ciągiem liter w nazwie. I nawet jeżeli uważamy, że nie robimy niczego złego, to z punktu widzenia prawa kradzież nadal pozostaje kradzieżą, i grozi za nią kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 1 miesiąca do 3 lat.

• Cyberbullying i podszywanie się

Pozorna anonimowość, jaką zapewnia Internet, wiele osób ośmiela i skłania do zachowań wulgarnych czy agresywnych, dokonywanych za pomocą witryn, komunikatorów czy telefonów komórkowych. Badania przeprowadzone na grupie dzieci w wieku 12-18 lat na temat dręczenia w sieci i realnym świecie przez dr Robin Kowalski i dr Susan Limber z Clemens University pokazują, że 22% dziewczynek i 11% chłopców miało styczność z cyberbullyingiem.
Zgodnie z badaniami prowadzonymi przez Fight Crime: Invest in Kids na grupie 1000 osób, jedna trzecia nastolatków była obrażana lub wyśmiewania w Internecie, 10% spotkało się z groźbami fizycznymi publikowanymi online. Jednym z przejawów cyberbullying jest także tworzenie anty stron poświęconych danej osobie, a także podszywanie się pod kogoś tworząc ośmieszający blog lub profil w serwisie społecznościowym.
Oczywiście nękanie za pomocą Internetu czy telefonu komórkowego, kradzież cudzej tożsamości są działaniami niezgodnymi z prawem. Jeżeli znaleźliśmy się w roli ofiary, powinniśmy niezwłocznie powiadomić administratorów strony czy portalu, na którym dokonują się dotyczące nas szykany i zgłosić sprawę policji, gdyż jest to rodzaj przestępstwa ściganego jedynie na wniosek pokrzywdzonego. Przestępstwo gróźb karalnych zostało opisane w art. 190 § 1 kodeksu karnego, który mówi: kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Treścią groźby musi być zapowiedź popełnienia przestępstwa, nie ważne jakie zostaną do tego wykorzystane środki przekazu. Liczy się jedynie fakt, że informacja przebyła drogę od nadawcy i dotarła do odbiorcy.


Bankowość i wyłudzenia danych

Dwie trzecie (65%) użytkowników Internetu na całym świecie, w tym dwóch na pięciu (40%) polskich użytkowników stało się ofiarami cyberprzestępstw – np. wirusów komputerowych , oszustw online, czy kradzieży numerów kart kredytowych i tożsamości. Często zdarza się, że przekazujemy przestępcom nasze poufne dane (numer konta, karty, pin) z powodu własnej niewiedzy czy naiwności. Oszuści, podszywają się pod pracowników instytucji finansowych, którzy np. z powodu „kłopotów technicznych” proszą o podanie poufnych danych, lub tworzą fikcyjne strony banków i rozsyłają wiadomości elektroniczne z linkiem do tych stron. Gdy próbujemy się na nich załogować, przechwytują nasze dane. Bywa też, że nasz komputer zostaje zainfekowany przez złośliwe oprogramowanie, którego celem jest wykradzenie poufnych informacji.
Powinniśmy oczywiście dbać o to, by nasz komputer był chroniony odpowiednimi programami antywirusowymi i antyspyware’owymi, oraz oczywiście wystrzegać się podawania poufnych danych. Jeżeli jednak okaże się, że niestety za późno już na profilaktykę, sprawę należy zgłosić obsłudze banku i policji, ponieważ kodeks karny (dokładnie artykuły 268-269b) mówi, iż (art. 268a) § 1. Kto, nie będąc do tego uprawnionym, niszczy, uszkadza, usuwa, zmienia lub utrudnia dostęp do danych informatycznych albo w istotnym stopniu zakłóca lub uniemożliwia automatyczne przetwarzanie, gromadzenie lub przekazywanie takich danych, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. § 2. Kto, dopuszczając się czynu określonego w § 1, wyrządza znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


Zakupy

Kupowanie w sieci staje się czynnością coraz bardziej powszechną, już jedna trzecia polskich internautów przynajmniej raz w miesiącu kupuje na portalach aukcyjnych, a prawie jedna czwarta robi w tym samym czasie zakupy w sklepach internetowych. Popularne miejsca dokonywania zakupów przez Internet przez Polaków to portale aukcyjne (33%) i sklepy internetowe (23 %).
Oczywiście i tu możemy zetknąć się z nieuczciwym traktowaniem i zwyczajnie paść ofiarą oszustów.
By zwiększyć nasze szanse na pomyślne zakupy, powinniśmy wykazać się ostrożnością, kiedy cena oferowana za przedmiot jest niebywale okazyjna (pamiętajmy, że możemy kupić coś, co jest kradzione lub nigdy przedmiotu nie otrzymać). Dobrze jest również sprawdzić opinie innych kupujących o sklepie/sprzedawcy, choć musimy mieć świadomość, że sklepy często same dopisują sobie entuzjastyczne komentarze na swoich stronach, by uśpić czujność i zachęcić do kupowania niezdecydowanych. O ile to możliwe, starajmy się płacić przy odbiorze. Jeżeli przesyłka nie dojdzie, nic nie stracimy.
Oczywiście zdarza się, że sprzedający nie będzie chciał wysłać przedmiotu, jeśli za niego nie zapłacimy z góry. Nie musi być to dowodem na to, że chce nas oszukać, ale zwyczajnie… sam boi się paść ofiarą nieuczciwego kupującego, który po zamówieniu paczki za pobraniem (którą sprzedawca sam najpierw musi opłacić) zwyczajnie jej nie odbierze. Poza wszystkim, niezależnie od operacji przez nas dokonywanych, bezwzględnie powinniśmy chronić nasze dane osobowe, loginy i hasła dostępu. Co więcej, co pewien czas powinniśmy je zmieniać.
Postępowanie w przypadku trafienia na oszusta jest takie samo, jak w powyżej opisanych sytuacjach – kontakt z administratorem, policją, oraz zachowanie korespondencji jako dowodów w sprawie.


• Scam/wyłudzenia

Scam to oszustwo dokonywane za pomocą maila, które opiera się na wmówieniu osobie, która go dostaje, że należą się jej jakieś dobra (zwykle pieniądze) w ramach odziedziczonego spadku lub wygranej na loterii. Warunkiem przekazania owej sumy jest np. pokrycie kosztów postępowania spadkowego przez adresata wiadomości. Osoba z własnej woli przekazuje pieniądze naciągaczowi.
Na podobnej zasadzie działa tak zwane „oszustwo nigeryjskie”. Nadawca maila prosi odbiorcę o pomoc finansową, ponieważ musi uciekać z kraju (najczęściej z Nigerii). W zamian za pomoc obiecuje hojną gratyfikację. W 2008 roku średnio 1650 dolarów straciły osoby, które ulegały cyberprzestępcom wykorzystującym w swoich działaniach „nigeryjski przekręt”.

Internet jest medium wspaniałym, inspirującym i pomagającym zdobywać wiedzę i szersze horyzonty. Podobnie jak w realnym świecie, w wirtualnej sieci obcujemy z różnymi ludźmi. W obydwu tych rzeczywistościach możemy paść ofiarą złodzieja czy oszusta. Oczywiście, sieć ma swoje ciemne i jasne strony, jednak niezależnie od tego, jest niewyczerpanym źródłem możliwości, i zamiast prewencyjnie jej unikać, należy raczej wykazać się elementarną ostrożnością i zdrowym rozsądkiem.

Autor: Agata Szendzikowska
Tekst pochodzi z portalu edusiec.pl
 

« zobacz wszystkie ciekawostki

Nasi Partnerzy